IMSA Championship – podsumowanie sezonu 2017

  • Artykuły
  • Napisane przez  Jędrzej Bocian
IMSA Championship – podsumowanie sezonu 2017 GM

Sezon 2017 był bardzo istotny dla IMSA Championship, w związku z debiutem nowej specyfikacji Daytona Prototype international, będącej znaczącym krokiem do przodu ku unifikacji przepisów z europejskim ACO. Podczas dwunastu tegorocznych rund na torach Ameryki pojawiło się łącznie ponad 200 kierowców w 59 zespołach czterech różnych klas.

Nowy mistrz


© GM

Rywalizację prototypów całkowicie zdominowali bracia Ricky i Jordan Taylor, startujący w barwach swojego rodzinnego zespołu Wayne Taylor Racing. Wygrali oni pierwsze pięć wyścigów, a ich serię przerwała dopiero kolizja na pierwszym okrążeniu wyścigu w Watkins Glen. Choć od tamtej pory nie stanęli oni na najwyższym stopniu podium, zyskali wystarczającą przewagę nad Danem Cameronem i Erikiem Curranem, którzy ponownie okazali się lepszą parą w zespole Action Express Racing. Siostrzana załoga João Barbosa/Christian Fittipaldi została sklasyfikowana na trzecim miejscu.

Wszystkie trzy najlepsze załogi tego sezonu korzystały z prototypów Cadillaca, który pomimo licznych rewizji parametrów wyrównania osiągów, pozostawał punktem odniesienia dla reszty stawki. Jedynie trzy wyścigi padły łupem innych producentów – w Road America i podczas Petit Le Mans triumfował Nissan w barwach Extreme Speed Motorsports, a w Laguna Seca wygrał zespół Spirit of Daytona, który dał jedyne zwycięstwo pojazdowi w specyfikacji LMP2.

Swój ostatni sezon miała odziedziczona po Amerykańskiej Serii Le Mans klasa Prototype Challenge. Do pełnego cyklu przystąpiły tylko dwa zespoły, a rywalizację zdominowali James French i Patricio O’Ward, którzy wygrali siedem z ośmiu wyścigów, w których brali udział.


© Michelin

Kolejny doskonały sezon w klasie GT Le Mans zaliczył zespół Corvette Racing, którego kierowcy Jan Magnussen i Antonio Garcia wygrali trzy wyścigi i sięgnęli po mistrzostwo, pomimo posiadania być może najwolniejszego auta w swojej kategorii. Pecha miała natomiast siostrzana załoga Oliver Gavin/Tommy Milner, która nie tylko nie obroniła tytułu, ale zajęła dopiero ósme miejsce w tabeli.

Sporym zaskoczeniem był renesans w wykonaniu BMW. Po rozczarowującym pierwszym sezonie modelu M6 GTLM, zespół Rahal Letterman Lanigan przerwał złą passę i w drugiej połowie sezonu sięgnął po cztery zwycięstwa, w tym podczas kończącego sezon Petit Le Mans – było to ważne zwycięstwo dla Billa Auberlena, który świętował swój 400. wyścig za kierownicą samochodu niemieckiej marki. Amerykanin, wspólnie z Alexandrem Simsem, sięgnął po wicemistrzostwo w swoim ostatnim pełnym sezonie – otrzymał bowiem awans na funkcję kierowniczą w ekipie i będzie startować już tylko w wyścigach długodystansowych.

Największe rozczarowanie może czuć zespół Forda, który po odniesieniu zwycięstwa w otwierającym sezon wyścigu w Daytonie tylko raz powrócił na najwyższy stopień podium – w obu przypadkach w załodze byli Joey Hand i Dirk Müller, którzy zajęli trzecie miejsce w końcoworocznej klasyfikacji, zrównując się punktami z siostrzaną załogą Ryan Briscoe/Richard Westbrook.

Zespół Porsche wystawił w tym roku nową generację modelu 911, z silnikiem przesuniętym bliżej środka pojazdu. Pomimo zwycięstwa na torze Lime Rock, niemiecki producent stanowił raczej tło dla rywalizacji, podobnie jak pojedyncze Ferrari zespołu Risi Competizione, które było uwiązane w wielu niezawinionych kolizjach i w ostateczności musiało zostać wycofane ze sporej części sezonu, w celu redukcji kosztów ekipy.


© Ferrari

W klasie GT Daytona swoje drugie z rzędu mistrzostwo wywalczyli Alessandro Balzan i Christina Nielsen, za kierownicą Ferrari zespołu Scuderia Corsa. Odnieśli oni tylko jedno zwycięstwo, na torze Laguna Seca, lecz dzięki znakomitej regularności i aż siedmiu finiszom na podium odnieśli zdecydowany triumf nad drugim w tabeli Jeroenem Bleekemolenem. Za jedyne ich niepowodzenie można uznać drugie miejsce w North American Endurance Cup, do czego przyczynił się pechowy wyścig w Daytonie.

Trzecie miejsce w klasie zajął Patrick Lindsey, który poprowadził Porsche zespołu Park Place, a czwarty był Jens Klingmann z zespołu Turner Motorsports. Pozytywnym zaskoczeniem sezonu byli Andy Lally i Katherine Legge, ścigający się Acurą zespołu Michael Shank Racing. Japoński producent zadebiutował w tegorocznych mistrzostwach, a ta dwójka odniosła dwa pierwsze zwycięstwa dla nowego modelu – na torach Detroit i Watkins Glen – a do końca sezonu jeszcze dwukrotnie stawała na podium.

Swój pierwszy sezon w IMSA zaliczył również inny japoński producent Lexus. Poza pojedynczym pole position Sage’a Karama ich występy były praktycznie niezauważalne, a częściej mówiono o nich w kontekście kolizji i kontrowersyjnych zachowań na torze – wspomniany Karam w szczególności zasłużył sobie na gniew rywali, po nieczystej walce z Legge na torze w Wirginii.

Co nowego w sezonie 2018?

Po początkowym sukcesie regulacji DPi, przyszłoroczne mistrzostwa zapowiadają się na jeszcze bardziej spektakularne – a to za sprawą dołączenia do stawki dwóch legendarnych zespołów. Wyścigowy program Mazdy został oddany w ręce ekipy Team Joest, stojącej za ponad dekadą sukcesów Audi w klasie LMP1, a swój debiut zaliczy Acura, której program poprowadzi Team Penske.

Wśród zespołów DPi znajdziemy w przyszłym roku również zespół Spirit of Daytona, który pozyskał Cadillaca DPi i zdecydował się porzucić starty prototypem LMP2 – z tych nadal będzie korzystać zespół JDC-Miller Motorsports, który ogłosił ekspansję do dwóch prototypów ORECA. Ligier będzie reprezentowany przez ekipy United Autosports oraz PR1/Mathiasen, a pojedynczy Multimatic/Riley pojawi się w barwach przechodzącego z klasy PC zespołu BAR1 Motorsports.

W klasie GTLM poruszenie wywołuje nieuchronny debiut nowego modelu BMW M8 GTE, który został przygotowany również w celu występów w Długodystansowych Mistrzostwach Świata.

Sezon 2018 będzie się składać z 12 wyścigów, a jedyną istotną zmianą będzie rezygnacja z rundy w Austin, na rzecz wyścigu w Mid-Ohio.

Redakcja

Informacje

Partnerzy ŚwiatWyścigów.pl

rally and race 4kolka