Ten wyścig był nie tylko pełny zaskakujących zwrotów akcji, ale okazał się później najważniejszym punktem zwrotnym całego sezonu 2018.

Wyścig w Baku z sezonu 2017 to mocny kandydat do miana najlepszego wyścigu ostatniego dziesięciolecia. Ilość niespodziewanych zwrotów akcji sprawiała, że wyścig miał niemal filmowy scenariusz. Doszło w nim do niespodziewanie ostrej konfrontacji między dwoma wielkimi mistrzami, Lewisem Hamiltonem i Sebastianem Vettelem. Niemca pokonał nie tor i nie przeciwnicy, ale jego własny temperament. Na podium, jak w dobrym hollywoodzkim scenariuszu, znaleźli się za to ci, którzy musieli pokonać dużo trudności, by się tam znaleźć.

Grand Prix Węgier 2014 to był prawdziwy klasyk. Wyścig miał dramaturgię, rywalizację między pretendentami do tytułu, niespodziewanego zwycięzcę i obfitował w trzymające w napięciu pojedynki.

Grand Prix Kanady w sezonie 2014 przypomniało kibicom, że Formuła 1 bywa nieprzewidywalna. Do tego momentu wszystkie wyścigi odbywały się według jednego scenariusza. Pierwsze dwa miejsca były okupowane przez Mercedesy, reszta kierowców walczyła o trzecie miejsce. Do nieoczekiwanego zbliżenia dwóch światów doszło, kiedy awaria w obu srebrnych samochodach zwolniła ich tempo na tyle, że zaczął im zagrażać peleton. A w nim działo się sporo.

Grand Prix Bahrajnu 2014 było szczególne z wielu powodów. Był to pierwszy wyścig w tym kraju przy sztucznym oświetleniu. Wyścig nabrał przez to znacznie więcej charakteru, którego przez lata mu brakowało. Był to jednak też wyścig, który pozwolił odzyskać fanom wiarę w Formułę 1. Słynny pojedynek na pustyni, między Lewisem Hamiltonem a Nico Rosbergiem to najbardziej zacięty pojedynek o prowadzenie w wyścigu w ostatnich dziesięcioleciach.

Polecenia zespołowe często są przedmiotem kontrowersji. Zarówno wtedy, kiedy kierowcy ich słuchają, jak i wtedy gdy je ignorują. Najlepiej pokazuje to Grand Prix Malezji 2013, kiedy kierowcy Mercedesa posłuchali instrukcji, zupełnie odwrotnie niż Sebastian Vettel. Jego konfrontacja z Markiem Webberem mocno nadszarpnęła reputację niemieckiego mistrza, ale dla Australijczyka skończyła się jeszcze gorzej.

Grand Prix Singapuru 2010 potwierdziło rosnąca pozycję tego wyścigu w kalendarzu Formuły 1. Ten najdłuższy i zdaniem wielu najbardziej wymagający wyścig roku był tym razem również wciągający od startu do mety. Był pasjonującym pojedynkiem Sebastiana Vettela z Fernando Alonso w sezonie, w którym losy tytułu ważyły się do ostatniej chwili. Polscy kibice pamiętają z niego jednak przede wszystkim świetny występ Roberta Kubicy.

Grand Prix Wielkiej Brytanii z sezonu 2008 to prawdziwy popis Lewisa Hamiltona. Jedno z jego największych zwycięstw. Brytyjczyk przed własną publicznością pokazał perfekcyjną jazdę w deszczu i znokautował rywali.

Grand Prix Kanady 2008 na zawsze pozostanie w pamięci polskich kibiców. Wtedy wydawało się, że Robert Kubica dopiero zaczyna swoją karierę w F1 i świetne wyniki w BMW są tylko wstępem do pełnej zwycięstw kariery i miejsca w zespole walczącym o mistrzostwa. Dopiero z perspektywy czasu widać jak wyjątkowym wydarzeniem było to jedyne zwycięstwo Kubicy, dzięki któremu Polska jest jedyną w historii nacją, której wszyscy startujący w F1 przedstawiciele (czyli jeden) odnieśli zwycięstwa. Ta wyjątkowa statystyka może długo nie ulec zmianie.

Wyścig z 2008 roku, był jednym z najciekawszych Grand Prix Monako w najnowszej historii. Wyścigi w małym księstwie, często zawodzą kibiców, ale w tamtym roku, z powodu deszczu, było inaczej.

Każdy z najlepszych kierowców ma w karierze definiujący jego reputację wyścig. Występ, który ostatecznie potwierdza jego klasę i sprawia, że zaczynają się nim interesować najlepsze zespoły, a kibice uważnie śledzić jego postępy. Takim wyścigiem dla Roberta Kubicy było Grand Prix Włoch 2006. Wyścig ten dostarczył kibicom w Polsce ogromnych emocji. Chyba nawet większych niż Grand Prix Kanady 2008. Dwa lata później Kubica był już gwiazdą, jednak jego świetny występ na Monzy był kompletnym zaskoczeniem.

Grand Prix Węgier 2006 to niezapomniany wyścig z wielu powodów. Dla kibiców w Polsce to debiut Roberta Kubicy, dla kibiców w Anglii to długo wyczekiwane pierwsze zwycięstwo Jensona Buttona, przede wszystkim jednak był to fascynujący spektakl. Wydarzeniami z Węgier można by obdzielić kilka wyścigów. Sytuacja na torze zmieniała się non stop i nie brakowało zaskakujących punktów zwrotnych, także w walce o mistrzostwo między Michaelem Schumacherem i Fernando Alonso.

To nie tyle słynny, co niesławny wyścig. Grand Prix Stanów Zjednoczonych 2005 to jeden z większych skandali w całej historii Formuły 1, który na długie lata zepsuł wizerunek tego sportu w USA. Co prawda sam wyścig był farsą, ale polityczna konfrontacja za kulisami była znacznie ciekawsza. To był doskonały przykład sytuacji, w której sprzeczne interesy pchają strony sporu do rozwiązania, w którym przegrywają wszyscy.

Podczas Grand Prix Brazylii 2001 David Coulthard zaprezentował się jako główny konkurent Michaela Schumachera i dał McLarenowi nieco nadziei po serii porażek, ale ten wyścig został przede wszystkim zapamiętany jako moment, w którym Juan Pablo Montoya po raz pierwszy potwierdził swój potencjał w F1.

Jeśli od jakiegoś wyścigu można datować absolutną dominację Ferrari w Formule 1, jest nim Grand Prix Malezji w 2001 roku. Co prawda Michael Schumacher zdobył pierwsze od lat mistrzostwo dla Ferrari już rok wcześniej, ale nastąpiło to po wyrównanej walce z Miką Hakkinenem. W Malezji w 2001 po raz pierwszy zobaczyliśmy Ferrari kompletnie deklasujące całą stawkę. Obrazek, do którego mieliśmy się w następnych latach przyzwyczaić. Kluczem do zwycięstwa była genialna decyzja strategów.

Obok świetnej jazdy w deszczu, tym co wyróżniało Michaela Schumachera wśród kierowców jego pokolenia była umiejętność jazdy na sto procent przez wiele kolejnych okrążeń w wyścigu. W czasach tankowania umiejętność utrzymywania równego tempa i jednocześnie zbliżania się do maksymalnych możliwości samochodu była kluczem do zwycięstw. Jednym z najbardziej pamiętnych popisów takiej jazdy na limicie było GP Węgier 1998.

Grand Prix Europy 1997 to chyba najbardziej kontrowersyjny finał sezonu w historii F1. Obok bezpardonowej walki na torze, weekend zdominowały kontrowersje i zakulisowe rozgrywki. Gęsta atmosfera skumulowała się w wydarzeniu, które, bardziej niż jakiekolwiek inne, zaciążyło na reputacji Michaela Schumachera.

Zespół Arrowsa pojawił się w F1 w sezonie 1978. W 1997 roku, w swoim dwudziestym sezonie, nadal nie mieli na swoim koncie zwycięstwa. Przed Grand Prix Węgier nic nie wskazywało na to, by ta sytuacja mogła ulec zmianie. Co prawda, po raz pierwszy w swojej historii, mieli w swoim zespole aktualnego mistrza świata w osobie Damona Hilla, ale Anglik w dotychczasowych wyścigach zdobył zaledwie jeden punkt.

Grand Prix Hiszpanii 1996 w karierze Michaela Schumachera jest tym, czym Grand Prix Europy w Donington 1993 w karierze Ayrtona Senny. To wyścig, w którym najdobitniej pokazana została dominacja talentu jednego kierowcy nad resztą stawki. Jeśli wybieramy najlepsze wyścigi w bogatej karierze Schumiego, ten obowiązkowo musi się znaleźć w czołówce zestawienia.

Grand Prix Monako 1996 to jeden z tych wyścigów, które okazały się być totalnie nieprzewidywalne. Podczas wyścigu co parę okrążeń następowały dramatyczne zwroty akcji. Ostatecznie ukończyło go zaledwie trzech zawodników, a siedmiu zostało sklasyfikowanych. Jedyne zwycięstwo Oliviera Panisa w Formule 1 uważa się za bardziej szczęśliwe niż zasłużone. Czy słusznie?

Pierwsze mistrzostwo Michaela Schumachera zostało wywalczone w kontrowersyjnych okolicznościach. Pełny kontrowersji był cały sezon, ale do historii przeszedł przede wszystkim rozstrzygający wyścig w Australii, gdzie doszło do pamiętnej kolizji między Schumacherem, a jego wielkim rywalem Damonem Hillem.

Michael Schumacher wygrał cztery pierwsze wyścigi sezonu 1994, ale paradoksalnie to piąty wyścig, czyli pierwszy, którego nie wygrał wzbudził największe zachwyty i spowodował uznanie go następcą zmarłego miesiąc wcześniej Ayrtona Senny.

Śmierć Ayrtona Senny była dla F1 szokiem, nieporównywalnym z jakąkolwiek inną tragedią w jej historii. Wydarzyła się w momencie, w którym śmiertelne wypadki dawno już przestały być w F1 codziennością. Cały weekend na Imoli zdawał się wyjęty z normalnego porządku zdarzeń i miało się wrażenie, że nad torem zawisło jakieś fatum.

Jedenasty kwietnia 1993 roku przeszedł do historii Formuły 1 i stał się istotnym fragmentem legendy Ayrtona Senny. Pierwsze okrążenie Grand Prix Europy na torze w Donington w wykonaniu Brazylijczyka często określane jest jako najlepsze w historii F1. W tym konkretnym momencie Senna wydał się kibicom niemal nadczłowiekiem. Z dziecinną łatwością wyprzedzał kolejnych kierowców, by z piątego miejsca przedostać się na pierwsze.

Co jakiś czas w Formule 1 pojawia się kierowca, o którym od razu wiadomo, że będzie wielkim mistrzem. Już po kilku pierwszych wyścigach staje się megagwiazdą. Takim kimś był Michael Schumacher. Podczas GP Belgii obchodził rocznicę swojego debiutu i właśnie wtedy ostatecznie udowodnił, że jest już na mistrzowskim poziomie.

Ten wyścig przeszedł do historii dzięki pasjonującemu finiszowi, który był pojedynkiem dwóch wielkich mistrzów na wspaniałym torze w Monako i jednym z najlepszych w historii pokazem defensywnej jazdy.

Dla Brazylijczyków wspomnienie Grand Prix Brazylii 1991 jest czymś bardzo szczególnym. To wtedy Ayrton Senna w końcu po raz pierwszy po latach prób wygrał wyścig w swojej ojczyźnie. Zrobił to w wyjątkowych okolicznościach. Wyścig był też ogromną porażką największego konkurenta Senny, Alaina Prosta. Był to początek długiego kryzysu Ferrari, który miał oznaczać trzy sezony bez zwycięstwa.

1990 rok zaczynał się w Formule 1 w nie najlepszej atmosferze, po pełnej kontrowersji końcówce sezonu 1989. Ayrton Senna najpierw rozważał przez chwilę koniec kariery, a potem grożono mu dyskwalifikacją i zawieszeniem licencji. Jednak kilka tygodni przed początkiem nowego sezonu kurz bitewny po jednej z najbardziej kontrowersyjnych kraks w historii F1 w końcu opadł, a pierwszy wyścig dał nadzieję na nowe otwarcie, za sprawą pojawienia się nowej gwiazdy.

Legendarny pojedynek w Suzuka między Prostem i Senną, to starcie dwóch silnych osobowości i dwóch różnych filozofii ścigania, które nastąpiło w kulminacyjnym punkcie konfliktu między nimi. To też jedna z najbardziej kontrowersyjnych politycznych decyzji w historii F1, która zadecydowała o mistrzostwie.

Tor Jacarepagua w Rio de Janeiro gościł wyścig F1 dziesięć razy. W latach 1983-89 rozgrywano na nim pierwszy wyścig sezonu. Tor jednak miał przez lata  miał opinię nudnego. Główną trudność dla kierowców stanowiła wyboista nawierzchnia, a także upał. Wyścigi tu rzadko dostarczały emocji. Dopiero ostatnie Grand Prix w Rio zapisało się w pamięci kibiców. Był to bardzo istotny wyścig dla Nigela Mansella, ale także Johnny’ego Herberta i Mauricio Gugelmina.

Ten wyścig to pojedynek dwóch zaprzysięgłych wrogów w takich samych samochodach i legendarna pogoń Nigela Mansella. To także chyba najbardziej pamiętny manewr wyprzedzania w historii toru Silverstone.

Rywalizacja Ayrtona Senny z Alainem Prostem przeszła do legendy, ale jego drugim wielkim rywalem był Nigel Mansell. Dochodziło między nimi do wielu zaciętych pojedynków, a jeden z najbardziej pamiętnych miał miejsce w Jerez w 1986 roku.

Ayrton Senna przeszedł do historii jako król deszczu. Od początku kariery w takich warunkach błyszczał. Grand Prix Portugalii 1985 było jego popisem w wyjątkowo ekstremalnych warunkach.

Grand Prix Monako 1984 przeszło do legendy z wielu powodów. Był to jeden z bardziej szalonych wyścigów w historii księstwa, ale też bardzo ważny moment w historii F1. To właśnie wtedy świat po raz pierwszy zobaczył ogromny talent Ayrtona Senny. Był to jeden z najlepszych w historii pokazów doskonałej jazdy w wyjątkowo ekstremalnym deszczu. Od tego momentu Senna stał się w powszechnej świadomości genialnym kierowcą i przyszłym wielkim mistrzem.

Grand Prix San Marino w sezonie 1982 mogło przejść do historii jako farsa, po tym jak większość teamów zbojkotowała wyścig. Tym, co zostało w pamięci kibiców, był jednak przede wszystkim kontrowersyjny pojedynek między kierowcami Ferrari.

Grand Prix Francji na torze w Dijon w 1979 roku to jeden z tych momentów, które przeszły do historii i sprawiły, że F1 stała się w krótkim czasie sportem przyciągającym przed telewizory rekordowe ilości widzów. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie kierowcy, którzy swoją brawurową jazdą i pojedynkami koło w koło potrafili pobudzić wyobraźnię kibiców i spowodować, że świat pokochał wyścigi. Kierowcy tacy jak legendarny Gilles Villeneuve.

Na początku sezonu 1975 Niki Lauda stał się największą gwiazda F1. James Hunt był wtedy utalentowanym, ale nieco ekscentrycznym kierowcą, jeżdżącym dla równie ekscentrycznego lorda Hesketha. Nie był uważany za kogoś, kto mógłby zagrozić Laudzie i Ferrari. Wszystko jednak zmieniło się podczas Grand Prix Holandii.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Agata Kurek
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?

Partnerzy

rally and race