Wszystko może się zdarzyć

Na trzy godziny przed końcem, pięć pojazdów szansę na zwycięstwo w kultowej batalii na Daytona. Podobna sytuacja jest wśród pojazdów GT – szans nie ma niestety ekipa Kuby Giermaziaka.

 6 godzin przed końcem wyścigu dowiedzieliśmy się, że ze stawki odpadł kolejny prototyp – nr 6 od Michaela Shanka. Chwilę później doszło do uszkodzenia dwóch innych prototypów – w tym przednia część nadwozia Rileya Alexa Popowa wymagała szybkiej wymiany. Na czele wciąż widniał prototyp 01 – i tego widzieliśmy przez kolejne niemal 2 godziny, kiedy to dopiero zmiana na Memo Rojasa wyprowadziła na pierwsze miejsce Jordana Taylora. Tego jednak też wkrótce czekał zjazd – a na kolejnych pozycjach podążali Barbosa, Westbrook (którego zmienił Olivier Gavin) i Sebastian Bourdais, zmiennik Barbosy. Tak jak się spodziewano, gdy pod koniec dziewiętnastej godziny Taylor zjechał, Memo Rojas znów objął prowadzenie.

W GT, po pit-stopie Lazzaro spadł na piąte miejsce, za Pileta, Lietza, Albuquerque i Holzera. Za nimi jechał natomiast Alessandro Pier Guidi, który w Ferrari nr 63 zastąpił Marco Frezza – gdy jednak kolejni kierowcy zaliczali zmiany, Lazzaro powrócił na czoło stawki. Drugi natomiast był Kuba Giermaziak, który zastąpił Pileta w Porsche nr 30 – a Pier Guidi trzeci, przed Jarvisem w Audi nr 24 i Holzerem. W połowie dziewiętnastej godziny, Włoch wyprzedził Jarvisa i zaczął zbliżać się do Polaka. I o ile Pier Guidi Giermaziaka wyprzedził – prawdziwy dramat przyszedł 20 minut później, gdy Giermaziakowi przy sporej prędkości pękła opona osadzona na uszkodzonym zawieszeniu. Z tego powodu zarządzono neutralizację – a Giermaziak spadł na koniec pierwszej dziesiątki GT. Na czele jechał Pier Guidi, za nim Jarvis, Holzer i Armindo – i razem jeszcze z Markiem Wilkinsem z Ferrari nr 69, piątka ta wysuwała się na czoło kandydatów do zwycięstwa.

Czas mijał, a na czele wciąż trzy pojazdy miały do siebie minimalne różnice. Co prawda – Rojas wciąż prowadził, ale Taylor tracił tylko 2 sekundy, a 3 Burt Frisselle po zmianie z Olivierem Gavinem. Co ciekawe – poniżej okrążenia był już także Justin Wilson, który dzięki neutralizacjom i szybkiej jeździe AJ Allmendingera znalazł się na czwartym miejscu – przed Ricky Taylorem w Corvette nr 90 i Bourdais w Rileyu nr 2. Z 7 do 3 okrążeń zmniejszyła się także strata Scotta Dixona w pechowym prototypie nr 02 od Chipa Ganassiego – a gdy kolejna godzina rywalizacji się kończyła strata ta wynosiła już niecałe dwa okrążenia. Najbardziej zadowoleni byli chyba jednak kibicie ubiegłorocznych triumfatorów, Michael Shank Racing – ich jedyny już prototyp znów był na podium

Także w GT doszło do kolejnej potyczki na szczycie – tym razem wpierw na jej czoło wyszedł Wilkins – a atakujący go Pier Guidi zaczepił go, oba Ferrari wyprowadzając poza tor, na szczęście tylko na powierzchnię asfaltową. W ten sposób na czoło wyszedł Armindo przed Jarvisem – a spadł na miejsce szóste. Wilkins był czwarty, za zmiennikiem Holzera, Damienem Faulknerem – jednak w kolejnych minutach powoli odzyskiwał front, po dwudziestej godzinie będąc już drugi. Zmiennik Arminda, Andy Lally utrzymywał prowadzenie dla Porsche nr 44 – a za Wilkinsonem jechało Audi nr 24 i Porsche nr 23, oba ekipy Alex Job Racing. Do czołówki wrócił też Marc Basseng w Audi nr 52, spychając dalej nawet inne Audi, nr 13 od Rum Bum Racing – nasz Kuba Giermaziak, po kłopotach z zawieszeniem i oponą, był już niestety na miejscu dziewiętnastym…

I tak, zamiast się zmniejszać, lista potencjalnych kandydatów się nam zwiększyła – niestety, nie na długo. Na 3,5 godziny przed końcem rywalizacji, ekipa Chip Ganassi zobaczyła swój prototyp nr 02 stojący na poboczu toru ze zniszczoną skrzynią biegów – i tracący tak ciężko odzyskiwane sekundy. Oczywiście – neutralizacja, co oznaczało także zbliżenie się pięciu czołowych załóg – i tu kolejny pech, gdyż w prototypie nr 01 potrzebna była wymiana hamulców, przez co Scott Pruett wyjechał na miejscu piątym. Na czele natomiast widniały dwie Corvette – a najszybszy Riley to… Michael Shank Racing! Po wznowieniu, Pruett wykorzystał jednak niewielkie straty do konkurentów – i na 3 godziny przed końcem znów był na prowadzeniu, przed Hunter-Reayem,  Rockenfellerem, Ambrose i Garcią.

Wśród GT, dwudziesta pierwsza godzina przyniosła wciąż prowadzenie Porsche nr 44 – za którym jednak Wilkins zjechał wcześnie na pit-stop i oddał drugie miejsce Edoarto Mortarze w Audi nr 24. To dało rezultat niedługo później – gdyż to właśnie Wilkins wyszedł na czoło, gdy Lally, a także Bleekemolem i Mortara wyjeżdżali w tej kolejności z pit-stopów. Owa trójka, a także piąty Basseng i szósty Balzan, byli jednak zaledwie 6 sekund od lidera – więc zdarzyć się tu mogło jeszcze bardzo wiele. I zdarzyło – na czoło wyszedł Lally przez Wilkinsa, a trzeci jechał Bleekemolen. Basseng był czwarty, Balzan piąty – a na szóste spadł Plumb Audi nr 13. Mortara w Audi nr 24 był natomiast siódmy. 

Postaw mi kawę na buycoffee.to
Pokaż komentarze