Królestwo Hamiltona – zapowiedź Grand Prix Kanady

Królestwo Hamiltona – zapowiedź Grand Prix Kanady Daimler

Położony na malowniczej wyspie Notre Dame obiekt, na którym rozgrywane jest od czterech dekad Grand Prix Kanady, to najczęściej w historii odwiedzana przez F1 lokalizacja z poza Europy. To jeden z najbardziej popularnych torów wśród kierowców, ale nikt nie lubi go tak bardzo jak Lewis Hamilton.

Tor w Montrealu to obiekt, na którym kierowca robi różnicę, a kluczowa jest umiejętność późnego hamowania. Specjalistami w tej dziedzinie z pewnością są Daniel Ricciardo i Lewis Hamilton. To właśnie oni wygrywali tu w ostatnich latach. Ricciardo wywalczył tu swoje pierwsze zwycięstwo w F1 w sezonie 2014, ale, mimo że jest w świetnej formie, w tym roku do faworytów nie należy.  Australijczyk po problemach z MGU-K w Monako będzie musiał przyjąć potężną karę na starcie. W takim układzie faworytem staje się Hamilton.

Ulubiony tor Hamiltona

Na żadnym innym torze Lewis nie wygrywał tak często. W dziesięciu podejściach ukończył wyścig siedem razy, sześć razy na pierwszym miejscu, raz na trzecim. Jeśli wygra w tym roku, wyrówna rekord Michaela Schumachera, który wygrywał w Kanadzie siedem razy. W kwalifikacjach tylko raz nie był w pierwszej dwójce i pokonywał partnera z zespołu średnio o pół sekundy. Tylko raz przegrał, (o 0,079 sekundy) z Nico Rosbergiem, który wywalczył pole position w sezonie 2014.

Vettel musi zakończyć serię porażek

Mimo że statystyki każą przyznać zwycięstwo Hamiltonowi, Ferrari nie może zaakceptować takiego scenariusza. Sebastian Vettel nadal przez wielu jest wymieniany jako kandydat numer jeden do tytułu. Nie wygrał jednak od Grand Prix Bahrajnu, czyli nie stawał na najwyższym stopniu podium już w czterech wyścigach kolejnych wyścigach. W takiej sytuacji Niemca i Ferrari nie stać na zaakceptowanie przewagi Mercedesa i Hamiltona w Kanadzie. Z pewnością podejmą walkę.

Nowe podejście Verstappena

W związku z karą dla Ricciardo, główną nadzieją na dobry wynik Red Bulla jest inny specjalista od późnego hamowania, Max Verstappen. Holender znajduje się obecnie w trudnej sytuacji i GP Kanady jest dobrą okazją, by odbić się od dna, ale może też go jeszcze bardziej pogrążyć. Pozycja Verstappena w Red Bullu nigdy nie była słabsza niż teraz. Jeszcze niedawno Max był postrzegany jako lider zespołu i kwestią czasu miało być, kiedy zacznie regularnie pokonywać Ricciardo. Teraz jednak Red Bull robi wszystko by podpisać nowy kontrakt z Australijczykiem, a różnica punktowa w klasyfikacji między dwoma zawodnikami jest uderzająca.

Już to wystarczyłoby, żeby podkopać pewność siebie ciągle bardzo młodego zawodnika, ale Verstappen ma jeszcze jeden problem. Jego agresywne podejście do ścigania, które jak dotąd świetnie się sprawdzało, w tym roku szkodziło mu dokładnie w każdy z wyścigowych weekendów. Każda kolejna kraksa osłabia jego reputację i na tym etapie Max musi zdawać sobie z tego sprawę i unikać kłopotów. Wiedzą też o tym jego rywale, którzy mogą chcieć wykorzystać jego bardziej ostrożne podejście. Z tej sytuacji nie ma prostego wyjścia, a Daniel Ricciardo, który nie ma w Kanadzie nic do stracenia i jest pod znacznie mniejszą presją, może znów błyszczeć na tle Verstappena.

Trzysetne Grand Prix Alonso

Fernando Alonso weźmie udział w swoim 300. weekendzie Grand Prix Formuły 1. Z pewnością liczy, że McLaren w końcu pokaże się jako czwarta siła w F1. Na torze, gdzie liczy się moc silnika nie będzie to jednak łatwe. Renault nadal ustępuje Ferrari i Mercedesowi, a Honda ma zaprezentować w Kanadzie nową specyfikacje silnika.

Poprawione silniki Hondy

W Kanadzie moc silnika jest bardzo istotna, więc producenci wprowadzają tu zwykle sporo poprawek do jednostek napędowych. W tym roku oczekiwana jest nowa specyfikacja silnika Hondy, a postęp jaki Japończycy zrobią w Kanadzie będzie uważnie obserwowany przez Red Bulla, który nie zdecydował jeszcze, jakiego silnikowego partnera wybierze na przyszły rok.  Renault również usprawnia swój silnik i konfrontacja tych dwóch producentów podczas GP Kanady może mieć rozstrzygające znaczenie dla zespołu Red Bulla, który planuje podjąć decyzję przed GP Austrii.

Domowy wyścig Strolla

Lance Stroll w zeszłym roku, po słabym początku sezonu, przełamał się i zdobył pierwsze punkty właśnie na swoim domowym torze. Czy i w tym roku wyścig w Kanadzie również będzie dla niego pozytywnym przełomem? W przeszłości Williams był tu szybki, ale w tym roku spodziewają się kolejnego trudnego weekendu.

Test dla hamulców

Tor w Montrealu, mimo że nie przypomina tradycyjnego obiektu ulicznego, jest złożony z dróg publicznych. Przypomina przez to obiekt w Melbourne, także dlatego, że w ogóle nie ma na nim szybkich zakrętów. To typowy tor w stylu „start stop”, charakteryzują go proste i gwałtowne dohamowania przed szykanami. Z tego powodu jest wyjątkowo wymagający dla silników i zwłaszcza hamulców, których zużycie jest większe niż gdziekolwiek indziej. Kluczowa jest stabilność podczas hamowania i trakcja. Podobnie jak w Monza, ważne jest zachowanie samochodu na krawężnikach, a przyczepność jest niska, gdyż długie proste wymuszają mały docisk.

Ściana mistrzów i częste wizyty samochodu bezpieczeństwa

W przeciwieństwie do wielu nowszych torów, w Montrealu nie ma miejsca na szerokie strefy bezpieczeństwa. Na wyjściu z szykan trzeba jechać bardzo blisko ścian. Szczególnie ta po ostatniej szykanie, „ściana mistrzów”, przez lata zebrała wiele ofiar. Ze względu na to, że tor jest używany tylko podczas weekendu Grand Prix, jest mocno zakurzony, a przyczepność, zwłaszcza poza torem jazdy, jest bardzo niska. Zjechanie z idealnego toru jazdy kończy się zazwyczaj utratą kontroli nad samochodem. Wypadki są częste i szansa na safety car jest duża, choć w czasach kiedy kierowcy musieli przesadnie dbać o opony i zużycie paliwa, pojawiał się znacznie rzadziej niż wcześniej.

Hipermiękkie

Pirelli przywozi do Kanady najbardziej miękkie z możliwych zestawów mieszanek, co oznacza, że znowu zobaczymy opony hipermiękkie. W Monako spowodowały rekordowe czasy w kwalifikacjach, nie udało im się jednak ożywić wyścigu. Tor w Montrealu jest jednak zupełnym przeciwieństwem Monako. Pole position nie jest tu tak istotne jak na innych torach. Wyprzedzanie jest stosunkowo łatwe. W tym roku po raz pierwszy będą aż trzy strefy DRS. Szczególnie ostatnia z nich, przed ostatnią szykaną, to miejsce gdzie samochód, nie mający odpowiedniej mocy silnika, jest kompletnie bezbronny.

Mikołaj Suchocki

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Redakcja

Informacje

Partnerzy ŚwiatWyścigów.pl

rally and race 4kolka