Robert Kubica spotkał się po kwalifikacjach w Singapurze z dziennikarzami by opowiedzieć o swojej przyszłości. Polak podkreślił, że nie rozmawiał osobiście z Dieterem Gassem, szefem motorsportu Audi, ale DTM faktycznie jest dla niego jedną z możliwych destynacji wyścigowych. Oprócz tego jest jeszcze kilka opcji, a wszystko powinno wyjaśnić się przed końcem sezonu F1. Krakowianin podkreślił jednak, że opcja pracy tylko w symulatorze F1 nie wchodzi w grę.

Robert Kubica ogłosił w ten weekend zakończenie współpracy z zespołem Williams w Formule 1. Patrząc realistycznie, dla naszego rodaka zabraknie w przyszłym roku miejsca w stawce Formuły 1, jeżeli do rozpoczęcia sezonu nie wydarzą się kompletnie nieprzewidziane rzeczy. W ostatnich dniach pojawiła się informacja jakoby Dieter Gass, szef motorsportu Audi, rozmawiał z managementem Polaka o jego zaangażowaniu w niemiecką serię. Abstrahując od faktu, że Robert nie posiada obecnie żadnego managera, potwierdził, że DTM jest dla niego jedną z opcji na przyszły rok. 

„Ostatni raz rozmawiałem z Dieterem [Gassem, szefem Audi Motorsport] jakieś 3 albo 4 lata temu, ale to prawda, że DTM może być moją kolejną destynacją wyścigową” – powiedział w sobotę Kubica. „Zobaczymy. Skoro mówię, że DTM może być dla mnie opcją, oznacza to, nie myślę o tym jako nie-atrakcyjnej opcji. W przeszłości miałem opcję aby pójść do tej kategorii, jakieś 4-5 lat temu, ale miałem wtedy inne pomysły. Teraz nie myślę o tym za dużo, ponieważ jeżeli będziemy o tym za dużo rozmawiać, zaraz napiszecie, że będę się tam ścigać. Mówię tylko, że jest to jedna z możliwych destynacji. Ale nie możemy powiedzieć, że będę się tam ścigać. Jestem w kontakcie, nie bezpośrednim, ale pośrednim z zespołami z DTM”.

Zapytany o ewentualne ramy czasowe, w których możemy spodziewać się wyjaśnienia sprawy, odpowiedział: „Kiedy będzie na to odpowiedni czas i kiedy sprawy się wyklarują. Myślę, że realistycznie trudno jest podać okres czasowy, ale powiedziałbym, że przed końcem sezonu F1, albo i wcześniej, powinienem mieć wszystko wyjaśnione”.

Oprócz DTM w plotkach pojawia się jeszcze Formuła E, a także kilka mniej znanych nazw. Robert nie chciał dzisiaj rozwodzić się nad wszystkimi opcjami, zaznaczając, że naprawdę dowiemy się wszystkiego w swoim czasie: „Potencjalnie jest jeszcze kilka [opcji]. Myślę, że na koniec dnia nie ma wielu mistrzostw, w których mógłbym skończyć. Jeżeli podałbym wam jakieś nazwy, łatwo byłoby ocenić prawdopodobieństwo. Ale tak jak mówię, teraz koncentruję się na tym sezonie. Decyzję o zakończeniu startów w Williamsie podjąłem już w sierpniu. Na początku musiałem się dowiedzieć czy istnieje szansa na kontynuowanie startów z Williamsem, a następnie zacząłem się zastanawiać czy chcę tu zostać czy nie. Jak wiedzie, nie trzymam tego w tajemnicy, podjąłem tą decyzję nie tak dawno temu, a teraz została ona upubliczniona i podobnie będzie jeśli chodzi o moje plany na przyszłość. Czasami zajmuje to długo, czasami krótko, ale jeżeli po obu stronach masz osoby które chcą dojść do porozumienia… to i tak najpierw musisz samemu podjąć decyzję a dopiero potem dogadać się z innymi”.

Kubica wyjaśnił również kwestię pracy w symulatorze zespołu F1. Zgodnie ze stanowiskiem Polaka, jazda tylko w symulatorze nie wchodzi u niego w grę. Robert bierze to pod uwagę tylko, gdy byłoby to uzupełnieniem startów w serii wyścigowej: „Szczerze mówiąc, po tak ciężkiej pracy nad powrotem do ścigania na najwyższym poziomie nie widzi mi się zamykać się w ciemnym pokoju na 100 dni by jeździć w kółko, chyba że symulator byłby obok mojego domu, ale nie jest. Częściej będziecie widzieć mnie grającego w iRacing w domu. Zdecydowanie nie wykluczam takiego zajęcia, ale żeby robić tylko to… są na to bardzo małe szanse. Oczywiście chcę się ścigać i to jest mój priorytet i jeżeli będę mógł to połączyć z czymś innym, to tak, ale jeżeli to miałaby być tylko praca w symulatorze, to naprawdę zrobiłem już wystarczająco dużo w życiu i... chcę się ścigać. Wyniki w tym sezonie nie pokazują pracy jaką w to włożyłem i to co byliśmy zdolni osiągnąć w tym roku, więc jestem dość pewny, że jeżeli będę miał okazję prowadzić dobry samochód, dowiozę wyniki”.

Mówiąc o ściganiu, odniósł się także do tegorocznych realiów, których wprost nie nazywa ściganiem. Zawodnik Williamsa podkreślał jak różna jest jazda samochodem Formuły 1 w zależności od pozycji w stawce: „Tak naprawdę nie ścigałem się od roku 2010. Oczywiście to zależy co rozumiemy przez «ściganie się». Nie chcę żeby to zabrzmiało brzydko, ale ściganie nie oznacza wożenia się samochodem dookoła toru. W tym roku większość wyścigów było dla nas cięższych niż jakbyśmy ścigali się w czołówce. Jeśli chodzi o ściganie się koło w koło na najwyższym poziomie, to nie robiłem tego od 2010 roku. Nawet jeżeli byliśmy gdzieś wokół innych samochodów, tak jak miało to miejsce w dwóch ostatnich wyścigach, nie mogliśmy walczyć z uwagi na problemy. Być może tutaj będziemy mieli okazję doświadczyć sztuki wyścigowej trochę bardziej niż ostatnio. Zobaczymy, ale chodzi o to, że na wyższym poziomie wyścigi wyglądają zupełnie inaczej. Formuła 1 bardzo się zmienia w zależności od tego, z którego rzędu startujesz. To inne rodzaje ścigania. Na koniec mogę powiedzieć że jesteśmy w odpowiednim momencie jeśli chodzi o rozmowy i podejmowanie decyzji, myślę, że duża część została już zrobiona i wystarczy dopasować puzzle”.

Redakcja

Tomasz Kubiak
Filip Cygan
Wojtek Paprota
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Maja Kozłowska
Kamil Topczewski
Olga Białczak
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Wyniki

Partnerzy

rally and race