López liderem po pierwszym weekendzie WTCC

Pierwszy tegoroczny weekend Mistrzostw Świata Samochodów Turystycznych przyniósł wielkie emocje, które z pewnością ożywiły wielu lojalnych fanów serii. Znakomita i wyrównana walka, niespodzianki w wynikach i debiut rywalizacji MAC3 powinny pozostać jeszcze długo omawiane.

Minimalne zwycięstwo, minimalne prowadzenie

Kiedy José María López wywalczył w sobotę pole position, a następnie poprowadził Citroëna do zwycięstwa w MAC3, od razu pojawiły się tu komentarze o tym, że jest „pozamiatane” i nikt nie pokona Citroëna mimo ich 80-kilogramowego balastu. Było jednak inaczej.

Podsumowania sesji:
Kwalifikacje
MAC3
Wyścig 1
Wyścig 2

Argentyńczyk co prawda przekuł pole position w głównym wyścigu na zwycięstwo, lecz tylko dlatego że jego zespołowy kolega Yvan Muller wyprzedził na starcie Tiago Monteiro i utrzymał za sobą szarżującego kierowcę Hondy przez pierwszą połowę dystansu. Gdyby Portugalczyk miał przed sobą pusty tor, dopadłby Argentyńczyka, który przekroczył linię mety zaledwie 0,2 sekundy przed nim.

„To było bardzo trudne, samochód wręcz się rozpadał” – mówił na mecie głównego wyścigu o swoim zwycięstwie. „Opony nie były w stanie utrzymać ciężaru samochodu i [kiedy Tiago się zbliżał] patrzyłem cały czas w lusterka, starając się jednocześnie wykorzystać każdy centymetr toru. Udało nam się wygrać i to jest niesamowite”.

Co ciekawe, López nie miał dominującego tempa również w pierwszym wyścigu, i to nie tylko w jego końcówce, gdy znać o sobie dawało zużycie opon i hamulców cięższych C-Elysée, ale nawet na początku, kiedy miał problem z utrzymaniem za sobą Gabriele Tarquiniego i finiszował zaledwie szósty. Gdyby więc nie uzyskane w kwalifikacjach punkty, mistrz świata nie mógłby pochwalić się kontynuacją swojej znakomitej passy – od sezonu 2014 prowadził on w mistrzostwach na koniec każdego dnia rywalizacji.

Zagubiony Muller

Czterokrotny mistrz świata Yvan Muller pozostał jako jeden z dwóch kierowców w odchudzonej ekipie Citroëna i przed sezonem zapowiadał, że jeśli tylko będzie w stanie wspiąć się na swój najwyższy poziom, nawiąże równą walkę z Lópezem.

O ile bycie pokonanym przez Argentyńczyka w kwalifikacjach nie jest wielkim rozczarowaniem, to falstart w pierwszym wyścigu już z pewnością do nich należy. Francuz był bliski wjechania w tył poprzedzającego samochodu w momencie zgaśnięcia czerwonych świateł i zaprzepaścił w ten sposób szanse na jakiekolwiek punkty w tym wyścigu.

Drugi wyścig rozpoczął się dla niego dużo lepiej – po świetnym starcie awansował na drugie miejsce i początkowo przymierzał się do ataku na prowadzącego Lópeza, lecz szybko zaczął tracić do niego dystans, a w połowie wyścigu padł ofiarą brawurowego ataku Tiago Monteiro i spadł na czwarte miejsce.

„Kolejny raz mój sezon nie rozpoczął się najlepiej, mimo dobrego występu w kwalifikacjach” – mówił po weekendzie rozczarowany. „W pierwszym wyścigu popełniłem błąd na starcie i otrzymałem w pełni uzasadnioną karę, co wykluczyło mnie z walki o punkty. W głównym wyścigu wystartowałem bardzo dobrze, ale nie mogłem utrzymać za sobą o 80 kg lżejsze Hondy. Tiago Monteiro przypuścił brawurowy atak i we mnie wjechał, co kosztowało mnie dwie pozycje. Jestem rozczarowany dopiero czwartym miejscem”.

W trakcie pierwszego weekendu sezonu Muller zdobył więc zaledwie 15 punktów wobec 38 Lópeza i jest to trzeci raz z rzędu, kiedy Francuz traci do lidera ponad połowę jego dorobku punktowego. Końcowa klasyfikacja obu poprzednich sezonów nie przemawia na korzyść Mullera, który będzie musiał teraz mocno atakować. Dobra wiadomość dla Francuza jest natomiast taka, że to on wygrał w ubiegłym roku na kolejnym w kalendarzu torze Slovakia Ring, a jego zespołowy kolega nie wywiózł jeszcze ze Słowacji ani jednego zwycięstwa.

Nowe gwiazdy Hondy błyszczą

Rob Huff opuścił zespół Łady na rzecz Hondy po swoim drugim w karierze sezonie bez zwycięstwa. Na potwierdzenie słuszności tej decyzji nie trzeba było długo czekać. Brytyjczyk popisał się znakomitym startem do pierwszego wyścigu i nie oddał prowadzenia do samego końca, wygrywając w swoim debiucie w barwach japońskiego producenta.

„Cóż mogę powiedzieć? Wróciliśmy!” – powiedział Brytyjczyk po swoim triumfie. „Bardzo dziękuję zespołowi za danie mi szansy stanięcia na najwyższym stopniu podium. Mieliśmy wczoraj kilka drobnych problemów, które kosztowały nas 0,3 sekundy w kwalifikacjach, ale chłopacy pracowali przez noc bez chwili wytchnienia, by znaleźć i rozwiązać problem, dzięki czemu dziś samochód był doskonały”.

Dużo ciekawszy z punktu widzenia rywalizacji był dla Brytyjczyka wyścig główny. Już w pierwszym zakręcie został on wyrzucony z toru przez dwójkę kierowców Łady i musiał przebijać się z samego końca stawki, tocząc kilka wspaniałych pojedynków i finiszując na szóstym miejscu. To najlepszy od kilku lat początek sezonu dla Huffa, który zajmuje teraz trzecie miejsce w tabeli, tracąc zaledwie pięć punktów do Lópeza.

Nową twarzą w fabrycznym zespole Hondy był także Norbert Michelisz, który jako jedyny kierowca dwukrotnie stanął na podium, zajmując w obu wyścigach trzecie miejsce. Węgier w obu przypadkach miał na swojej drodze kilku rywali – w pierwszym wyścigu musiał pracować samodzielnie na wyprzedzenie Hugo Valente, z kolei w drugim starcie wykorzystał lukę stworzoną przez Tiago Monteiro i pokonał Yvana Mullera.

„To wymarzony wynik. Miałem szczęście w pierwszym wyścigu, gdzie zostałem uderzony w trzecim zakręcie i udało mi się pozostać na torze. Potem wiedziałem, że mam tempo, więc jechałem mądrze, oszczędzałem opony i czekałem na okazję, która się pojawiła” – mówił Węgier.

Starania trójki fabrycznych kierowców sprawiły, że po pierwszym weekendzie sezonu Honda jest niespodziewanym liderem mistrzostw, z jednym punktem przewagi nad Citroënem.

Słodko-gorzki debiut Volvo

Choć Volvo formalnie nie jest debiutantem w WTCC, był to pierwszy wyścig samochodu TC1 marki i powrót do rywalizacji w Mistrzostwach Świata po czterech latach przerwy, kiedy to przedwcześnie został zakończony program modelu C30 Drive.

Thed Björk i Fredrik Ekblom przez cały weekend powtarzali, że ich celem jest nauka, co nie do końca poszło po ich myśli, bowiem obaj zaliczyli po jednym nieukończonym wyścigu. Kiedy jednak byli na mecie, byli w punktach, co dobrze świadczy o potencjale modelu S60 Polestar TC1.

„Jestem bardzo zadowolony z przebiegu weekendu. Mamy teraz dowód na to, że dorównujemy tempem rywalom” – powiedział po weekendzie Björk. „Mieliśmy pewne problemy, ale należało się tego spodziewać, a zespół wykonał znakomitą pracę i nie mogę się doczekać Słowacji”.

Björk nie ukończył drugiego wyścigu z powodu problemów elektrycznych, lecz w pierwszym popisał się znakomitą jazdą, wyprzedzając dziewięć aut w drodze po siódme miejsce. Szwed był zmuszony do startu z końca stawki, ponieważ w kwalifikacjach jego samochód uległ uszkodzeniu i nie przeszedł badania technicznego.

Dla Ekbloma szybko zakończył się pierwszy wyścig, o tyle pechowo że startował do niego z trzeciego pola. Szwed urwał zawieszenie, które udało się naprawić mechanikom przed drugim wyścigiem, który ukończył na punktowanej pozycji.

„Mieliśmy dobry pierwszy start i cieszę się, że wyjeżdżam z Paul Ricard z punktami. Samochód jest szybki i czekam aż zagłębimy się w zebranych danych, by dzięki temu jeszcze być jeszcze groźniejszym w dalszej części sezonu” – powiedział Szwed.

Co ważne, Volvo znalazło się na konkurencyjnym poziomie, jako jedyny producent w stawce wykorzystując silnik bazujący na jednostce seryjnej. O ile trudno mieć wątpliwości co do silników Volvo, ewentualny brak konkurencyjności w tym aspekcie oznaczałby konieczność skreślenia całego sezonu i ponownej homologacji samochodu. Sprawdził się jednak bardzo optymistyczny scenariusz, w którym Björk był bardzo bliski wejścia do Q3, a obaj kierowcy nie bali się uwikłać w walkę z najlepszymi w stawce.

Świetna premiera MAC3

Nikt nie wiedział, czego oczekiwać po zupełnie nowym formacie rywalizacji MAC3. Kiedy samochody Łady ustawiły się obok siebie na linii startowej, można było tylko zgadywać jak będzie to wyglądać. Szybko okazało się, że nowe wyzwanie dostarcza świetnych wrażeń.

Choć oczywiście pojawiły się głosy ku temu, by pomysł porzucić, nie wiem czy ktoś w paddocku czy na trybunach mógł nie być szczęśliwy widząc trzy samochody pokonujące w tempie kwalifikacyjnym dwa okrążenia toru, niemal przyklejone do siebie jeden za drugim.

Rywalizacja była o tyle ciekawsza, że zarówno Citroën jak i Honda nie ustrzegły się błędu – w pierwszym z nich Mehdi Bennani popełnił błąd na starcie i zaczął odstawać od fabrycznych kierowców, wygrywając o zaledwie 0,03 sekundy z Ładą, a w Hondzie Rob Huff zupełnie został na starcie i stracił dwie sekundy, co okazało się stanowić ogromną różnicę, niemożliwą do nadrobienia.

Niewielkie różnice czynią MAC3 czymś niezwykle interesującym, bowiem każdy błąd będzie niósł ze sobą poważne konsekwencje, a tych na pewno nikt nie będzie w stanie się ustrzec przez pozostałe 11 weekendów wyścigowych. Dodajmy jeszcze do równania dwa tory uliczne oraz ponad 20-kilometrowe Nordschleife…

Źródło: Z wykorzystaniem informacji prasowych WTCC, Citroën Racing i Polestar Cyan Racing

Redakcja

Tomasz Kubiak
Daniel Wawiórka
Roksana Ćwik
Kamil Topczewski
Dariusz Szymczak
Mikołaj Suchocki
Gabriela Skoczylas
Zuzanna Kurek
Adrian Kleć

Informacje

Redaguj z nami
Polityka prywatności
Gdzie oglądać wyścigi?
Kalendarz
Klasyfikacje
Wyniki

Partnerzy

rally and race cyrkf1 feeder league